czwartek, 13 listopada 2014

Amerykańskie habits...

Od razu napiszę, że jest tego sporo...
wyszczególnie w punktach co mnie najbardziej szokuje:

  1. Jedzenie... na to właściwie przydałby się osobny post... tak też uczynię.
  2. Opakowania plastikowe!
  3. Używają ich na potęgę! Idziesz do sklepu, kupujesz 30 produktów, wychodzisz z 15 siatkami... O.o Ale! najważniejsze, że segregują butelki plastikowe! -.-
  4. Śmieci... Liczyć je można w tonach. Po co używać szklanych (regularnych) talerzy skoro można wziąć kartonowy i go potem wyrzucić? 
  5. Pieniądze. Są dwa razy większe niż w Polsce- mając 10 $ w papierkach czujesz się jak bogacz z bilonem w ręce.
  6. Odległości- nie da się tu nigdzie dojść piechotą- znaczy może się da jeśli ktoś mieszka w centrum miasta no, ale mi się trafiły przedmieścia- jest tu ślicznie, cud miód i wgl, ale sklep jest z 10 mil dalej więc na pieszą wycieczkę się nie wybieram.
  7. Busy! Wszyscy są zajęci, noszą często buty w domu, bo za chwilę gdzieś wychodzą...
  8. Elektryczność/elektronika itp. WSZĘDOBYLSKA! mam...ok 20 gniazdek przy czym mój pokój ma max. 20/30 m^2
  9. Plastikowe pojemniczki - są wszędzie! Każdy ich używa- lodówka się od nich roi!
  10. Ludzie od wszystkiego- może nie wszędzie tak jest, ale : sprzątaczka, ogrodnik, designer, człowiek od wody,basenu, czyszczenia, okien, anything... Ale z drugiej strony daj sobie radę z takim domem w pojedynkę- impossible.
  11. Wielkość- wszystko jest tu z trzy razy większe- szampon, lampka nocna, łyżeczka do herbaty...
Jak coś mi się przypomni to po prostu dodam do listy...