Zaczynam się zastanawiać co stało się z tym duchem amerykańskich świąt, gdzie cała rodzina spędza wspólnie czas w domu przy choince czytając opowiadania o kochanym Santa Claus...
...
Chyba odjechał swoim tirem z coca-colą daleko na biegun północny i nie ma zamiaru wracać zbyt szybko.
A dziewczynka w oknie czeka.
Nie przesadzę mówiąc, że w tutejszych świętach chodzi głównie o prezenty. Kupione szybko, na amazonie w parę minut, odhaczone z check list.
Done.
That's it.
Ponadto mają wszystko więc nie wiedzą jakie prezenty sobie kupować.
Wyścigi w strojeniu domów, wolontariat uprawiany w Westchester polegający na pokazaniu swojej hojności w momencie, kiedy widzisz jak w domach jedzenie jest wyrzucane, a kurtka kupiona (NA PRZECENIE) kosztująca (juz po) 900$ jest tematem dnia...
Seriously?
Dla porównania z tym z czym mi kojarzą się święta:
- roraty, lampiony, czas oczekiwania.
- kalendarz adwentowy (tu też jest, tylko polega to na wcinaniu czekoladek do czasu prezentów),
- choinka ubierana możliwie przed świętami (tu ubierana tydzień/dwa po święcie zmarłych -SPROSTOWANIE- po Halloween),
- karp, barszcz i uszka!!! (krab- nie żartuję),
- pasterka (nocka Santa Clausa),
- Pierwszy dzień świąt- bigos, prezenty (TU: prezenty),
- śnieg ( 0 śniegu- nie ich wina, ale cóż....),
- Ferie zimowe- sanki, odpoczynek (TU: wylot na wyspy koło Meksyku... nie żeby coś),
Ale teraz o fajnych akcentach.
Elf on the shelf.
U mnie z trójki chłopców tylko jeden w niego wierzy.
Nie powiem, ma to swój urok.
Elf codziennie zmienia miejsce, patrzy, słucha po to, żeby potem o wszystkim opowiedzieć Świętemu Mikołajowi. Nasz nazywa się Joy.
Nie wolno go dotykać, bo straci magiczną moc, każda rodzina ma innego, ale wszystkie zachowują się tak samo.
Mały szkopuł. Pytam dziecko:
Ja: A skąd go macie?
Dziecko: No jak to skąd? Ze sklepu.Ja: I każdy tak działa?
Dziecko: Najpierw musisz podpisać umowę z Mikołajem, a potem działa.
Jedyne co mnie zdziwiło to ten sklep. Ale to już mój problem.
Ogólnie przed świętami wygląda tu całkiem przyjemnie.
W mieście wygląda tak:
A teraz przygotujcie się na totalny amerykański kicz...
....
gotowi???
Tak......
Mikołaj, elfy, palmy, choinki ze sztucznym śniegiem i MENORA.
Ludzie, nie bądźcie rasistami!
koszmar... zero wyczucia or whatever.
no i lodowisko za oknem.
A parę minut wcześniej tańczyli twista rodzinnie zaraz obok okien.
Dla mnie bomba. Robię zdjęcia i dobrze się dzięki nim bawię :D
A na koniec coś strasznego...
NUTCRACKERS!!!!!!!!!!!!!
Straszne ozdoby stawiane na schodach...
Tragedia.
Prawie jak krasnale w ogrodach.
I JUST DON'T GET IT.


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


