To już drugi miesiąc jak tu jestem... A pomyśleć, że niedawno przyleciałam. Jak już wspominałam czas leci tu niemiłosiernie szybko, więc brak posta przez ostatnie parę tygodni nie jest czymś (przynajmniej dla mnie) zaskakującym.
Co się działo?
- przeżyłam amerykańskie święta :) było całkiem uroczo. Dużooooooooo prezentów- to fakt, ale poza tym cała rodzina się spotyka i jest naprawdę miło. Także złe nastawienie mogę uznać za coś niepotrzebnego. I zobaczyłam Świętego mikołaja!
- Zrobiłam barszcz z uszkami więc święta pełną parą :)
- A potem rodzinka pojechała na wakacje, co oznacza? Week off!!
- Pojechałam do Philladelfii
- spędziłam sylwestra w Ocean City (New Jersey)
A dzisiaj znów zaczynam kolejny dzień pracy...
Jestem za to zmotywowana jeszcze bardziej do przeżycia nie tylko tego dnia, miesiąca, roku, ale całego życia jako przygodę
Zobaczymy co los przyniesie :)
Najważniejsze to iść z uśmiechem i uczuciem zadowolenia przez życie!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz