Nie chodzę jednak na angielski w tygodniu...
Ale nic straconego :)
Zapisałam się na TOEFL preparation i wycieczkę do Montrealu...
TOEFL się przyda jeśli pewnego dnia postanowię zacząć studia, a wizyta w Montrealu... Chyba nie muszę tłumaczyć...
Minus jest taki, że przepadną mi warsztaty taneczne w marcu, które odbędą się w weekend... czyli w czasie kiedy będę się uczyć :/
Plusem jest to, że na początku maja będę DONE! żadnych więcej kursów, tylko podróże ^^
Ale cóż. Jeszcze się na takie zajęcia wybiorę :)
Postanowiłam też zmienić nieco sens mojego bloga, bo już wiem, że licznik mojego pobytu w Stanach się zwiększy... na pewno o rok.
A potem?
Jeszcze nie wiem, ale pomysłów mam mnóstwo.
Od ostatniego posta nieco ruszyłam z nowościami :
- zaczęłam chodzić na siłownie ... w sumie głównie ćwiczę jogę i "kick boxing" (nie do końca wygląda to tak jak sobie można wyobrazić),
- kupiłam bilety na Puerto Rico!!! lecę 10 kwietnia,
- mam w planie kupić aparat... robie dead line do trzech tygodni...
- zaczęłam się uczyć hiszpańskiego,
- chodzę na zajęcia z zouku w soboty,
- czekam na wiosnę...
- chcę przedłużyć pobyt tu i polecieć do Californii,
- będę zdawać test na nowojorskie prawo jazdy...
Nie wiem czy mogę coś jeszcze dodać, ale to chyba mój ostatni post typu bla bla... Postaram się dodawać coś z "życia wzięte :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz